<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: O teoretycznej wyższości monarchii nad demokracją i praktyce, która nie chce jej potwierdzać</title>
	<atom:link href="http://sierp.libertarianizm.pl/?feed=rss2&#038;p=15" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15</link>
	<description>Ci, którzy sprawują władzę to rząd. Pozostali to nierząd. (Krzysztof Martyna)</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Sep 2010 20:06:08 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Jacek Sierpiński &#8220;O Teoretycznej wyższości monarchii nad demokracją i praktyce, która nie chce jej potwierdzać&#8221; &#171; Liberalis</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-55</link>
		<dc:creator>Jacek Sierpiński &#8220;O Teoretycznej wyższości monarchii nad demokracją i praktyce, która nie chce jej potwierdzać&#8221; &#171; Liberalis</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Nov 2007 11:43:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-55</guid>
		<description>[...] Tekst pochodzi z bloga Jacek Sierpiński [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] Tekst pochodzi z bloga Jacek Sierpiński [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: FatBantha</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-42</link>
		<dc:creator>FatBantha</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 23:51:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-42</guid>
		<description>sierp:

Ech, to tylko moje mniemanie oparte na niezobowiązującej wieczornej spekulacji. Jako wciąż jeszcze amatorski apriorysta i trochę fenomenolog zajmujący się istotami rzeczy, rzadko skupiam się na tzw. kontekście społecznym tudzież historycznym, na jaki uwielbiają powoływać się zlewaczali socjolodzy, ale tutaj może on faktycznie mieć jakieś znaczenie.

Kiedyś żaden król nie rozdawał majątku bogatych plebsowi, nawet wątpię, żeby na taki pomysł wpadł. Dzisiaj ludzkość ma do dyspozycji dodatkową opcję: szkodliwy -izm pana Karola M. W dodatku z tego co widzimy, ludziom on wyjątkowo smakuje i niemalże bez przerwy domagają się aplikacji tego syropu nieszczęścia.

Dla króla vox populi był nieważny. Monarcha rządził dla siebie i swojej rodziny i jeśli robił to dobrze, społeczeństwo na tym korzystało. Natomiast nie robił tego (oficjalnie, bo wg. takiego Augustyna jednak tak) specjalnie dla ludu.

Dzisiejszy dyktator bardzo często rządzi pod publiczkę, w celu zabezpieczenia władzy podejmuje decyzje popularne, ale i szkodliwe. Ilu dyktatorów dokonywało koniecznych reform i uwalniało rynek, a ilu karmiło swoich poddanych mrzonkami, jakie ci chcieli łykać?

Jeśli chcemy rozpatrywać sytuację bez tego kontekstu, bo tak też można, to pozostaje tylko ocena rządzącego i pytanie o jego kompetencje i nic więcej.

---------------------------

sneer:

Ogólnie ma Pan rację, natomiast jeśli chodzi o Anglię, to nie chodziło mi już o sam XIX wiek, ale o cały czas, który do niego prowadził. Wiadomo, że monarchia się powoli marginalizowała, ale jednak poza etapem cromwellowskim nie pamiętam jakiegoś wyjątkowo marnego władcy Albionu.

A Turcy tych sułtanów to jednak sporo wyżynali (dusili, truli) i poza kilkoma &quot;odnowicielami&quot; rządzili średniacy albo totalne miernoty. W pewnym momencie w krótkim okresie czasu nastąpiło tam mnóstwo zmian rządzących i średnia panowania ostro spadła.

To prawda, że istnieją różne grupy interesów, ale dobry władca potrafi je sobie podporządkowywać i ustawiać tak, by zrealizować własne cele. Czyżby dzisiejsi dyktatorzy pod tym względem najbardziej kuleją? Są nieodporni na presję otoczenia?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>sierp:</p>
<p>Ech, to tylko moje mniemanie oparte na niezobowiązującej wieczornej spekulacji. Jako wciąż jeszcze amatorski apriorysta i trochę fenomenolog zajmujący się istotami rzeczy, rzadko skupiam się na tzw. kontekście społecznym tudzież historycznym, na jaki uwielbiają powoływać się zlewaczali socjolodzy, ale tutaj może on faktycznie mieć jakieś znaczenie.</p>
<p>Kiedyś żaden król nie rozdawał majątku bogatych plebsowi, nawet wątpię, żeby na taki pomysł wpadł. Dzisiaj ludzkość ma do dyspozycji dodatkową opcję: szkodliwy -izm pana Karola M. W dodatku z tego co widzimy, ludziom on wyjątkowo smakuje i niemalże bez przerwy domagają się aplikacji tego syropu nieszczęścia.</p>
<p>Dla króla vox populi był nieważny. Monarcha rządził dla siebie i swojej rodziny i jeśli robił to dobrze, społeczeństwo na tym korzystało. Natomiast nie robił tego (oficjalnie, bo wg. takiego Augustyna jednak tak) specjalnie dla ludu.</p>
<p>Dzisiejszy dyktator bardzo często rządzi pod publiczkę, w celu zabezpieczenia władzy podejmuje decyzje popularne, ale i szkodliwe. Ilu dyktatorów dokonywało koniecznych reform i uwalniało rynek, a ilu karmiło swoich poddanych mrzonkami, jakie ci chcieli łykać?</p>
<p>Jeśli chcemy rozpatrywać sytuację bez tego kontekstu, bo tak też można, to pozostaje tylko ocena rządzącego i pytanie o jego kompetencje i nic więcej.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>sneer:</p>
<p>Ogólnie ma Pan rację, natomiast jeśli chodzi o Anglię, to nie chodziło mi już o sam XIX wiek, ale o cały czas, który do niego prowadził. Wiadomo, że monarchia się powoli marginalizowała, ale jednak poza etapem cromwellowskim nie pamiętam jakiegoś wyjątkowo marnego władcy Albionu.</p>
<p>A Turcy tych sułtanów to jednak sporo wyżynali (dusili, truli) i poza kilkoma &#8222;odnowicielami&#8221; rządzili średniacy albo totalne miernoty. W pewnym momencie w krótkim okresie czasu nastąpiło tam mnóstwo zmian rządzących i średnia panowania ostro spadła.</p>
<p>To prawda, że istnieją różne grupy interesów, ale dobry władca potrafi je sobie podporządkowywać i ustawiać tak, by zrealizować własne cele. Czyżby dzisiejsi dyktatorzy pod tym względem najbardziej kuleją? Są nieodporni na presję otoczenia?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sneer</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-38</link>
		<dc:creator>sneer</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 19:57:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-38</guid>
		<description>@ FatBantha
Nie było to całkiem tak jak pan pisze - w Anglii w XIX wieku władza monarchy była już mocno ograniczona. A Imperium Ottomańskie trzymało się, z innych powodów, całkiem długo(zdolności administracyjne,zwłaszcza pierwszych, sułtanów są godne podziwu). Moim zdaniem to jest bardziej tak jak Pan Jacek napisał :
 
&quot;4) Monarcha czy dyktator nigdy nie rządzi sam. Musi opierać się na aparacie władzy, który ma własne interesy. Członkowie tego aparatu są tak samo w sytuacji “zarządców” jak politycy i biurokraci w demokracji...&quot;

W średniowieczu był bardzo &quot;skostniały&quot; podział społeczny (czy też, mówiąc marksem, klasowy) i możliwości awansu były mocno ograniczone. Właściwie to preferencja czasowa przeciętnego monarchy mogła być wyższa (i to sporo) niż preferencja czasowa przeciętnego przedstawiciela ogółu baronów, książąt czy hrabiów. Przemawia za tym fakt że zmianom dynastii, pomijając skutki ewentualnej wojny, nie towarzyszył zawsze jakiś znaczący spadek zamożności. W wielu przypadkach było wręcz przeciwnie.  Oprócz tego monarchom przydarzały się zamachy, otrucia, wypadki na polowaniach, bitwy itd. - przez co mogli być nastawieni bardziej konsumpcyjnie.  
Upierałbym się za tym, że monarchia i demokracja różnią się tylko w detalach. De facto natomiast zawsze jest ktoś kto rządzi i jakaś grupa interesu która go popiera(lub nie, na czym nie jeden król się przejechał).
Każdy system jest więc z natury oligarchiczny, a to jak się aktualnie nazywa ma znaczenie drugorzędne. Preferencję czasową należałoby więc rozpatrywać w odniesieniu do danej oligarchii a więc: 

-Średniowiecze - oligarchia(czyli arystokracja, szlachta etc.) jest jak pisałem ograniczona do pewnej grupy - awans społeczny bliski zeru. Do tego brak konkurencji na obszarze swoich włości. Stąd nastawienie raczej na długotrwały rozwój.  
Statystyczny monarcha rzeczywiście rządzi lepiej niż dzisiejszy dyktator, ale mamy np. Cesarstwo Rzymskie(Narodu Niemieckiego) gdzie władca jest wybierany przez elektorów(kilku czy kilkunastu + stojące za nimi grupy interesów) i jakaś średnia preferencji czasowej dla epoki nie jest zachwiana. Podobnie pierwsi królowie elekcyjni w I RP...No demokracja!
  
-Współczesność - oligarchia w kraju rządzonym przez dyktatora wyłania się w wyniku selekcji naturalnej, stąd ciągłe walki ambitnych jednostek chcących się podłączyć do koryta ze starymi oligarchami. Dyktatorowi nie opłaca się nic z tym robić dopóki nie walczą przeciwko niemu. Słowem każdy chce jak najszybciej się obłowić i wiać z kraju na odgłos pierwszych strzałów. 

Wniosek - więcej zależy od ludzi stojących za królem/dyktatorem niż od samego władcy, który bez pospolitego ruszenia, wojska, bezpieki czy pieniędzy na kampanię wyborczą wiele nie dokona. W średniowieczu taka swoista elita miała zapewnioną przyszłość, dzisiaj z powodów czysto ekonomicznych taka sytuacja jest niemożliwa i stąd różnice w preferencji czasowej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ FatBantha<br />
Nie było to całkiem tak jak pan pisze &#8211; w Anglii w XIX wieku władza monarchy była już mocno ograniczona. A Imperium Ottomańskie trzymało się, z innych powodów, całkiem długo(zdolności administracyjne,zwłaszcza pierwszych, sułtanów są godne podziwu). Moim zdaniem to jest bardziej tak jak Pan Jacek napisał :</p>
<p>&#8222;4) Monarcha czy dyktator nigdy nie rządzi sam. Musi opierać się na aparacie władzy, który ma własne interesy. Członkowie tego aparatu są tak samo w sytuacji “zarządców” jak politycy i biurokraci w demokracji&#8230;&#8221;</p>
<p>W średniowieczu był bardzo &#8222;skostniały&#8221; podział społeczny (czy też, mówiąc marksem, klasowy) i możliwości awansu były mocno ograniczone. Właściwie to preferencja czasowa przeciętnego monarchy mogła być wyższa (i to sporo) niż preferencja czasowa przeciętnego przedstawiciela ogółu baronów, książąt czy hrabiów. Przemawia za tym fakt że zmianom dynastii, pomijając skutki ewentualnej wojny, nie towarzyszył zawsze jakiś znaczący spadek zamożności. W wielu przypadkach było wręcz przeciwnie.  Oprócz tego monarchom przydarzały się zamachy, otrucia, wypadki na polowaniach, bitwy itd. &#8211; przez co mogli być nastawieni bardziej konsumpcyjnie.<br />
Upierałbym się za tym, że monarchia i demokracja różnią się tylko w detalach. De facto natomiast zawsze jest ktoś kto rządzi i jakaś grupa interesu która go popiera(lub nie, na czym nie jeden król się przejechał).<br />
Każdy system jest więc z natury oligarchiczny, a to jak się aktualnie nazywa ma znaczenie drugorzędne. Preferencję czasową należałoby więc rozpatrywać w odniesieniu do danej oligarchii a więc: </p>
<p>-Średniowiecze &#8211; oligarchia(czyli arystokracja, szlachta etc.) jest jak pisałem ograniczona do pewnej grupy &#8211; awans społeczny bliski zeru. Do tego brak konkurencji na obszarze swoich włości. Stąd nastawienie raczej na długotrwały rozwój.<br />
Statystyczny monarcha rzeczywiście rządzi lepiej niż dzisiejszy dyktator, ale mamy np. Cesarstwo Rzymskie(Narodu Niemieckiego) gdzie władca jest wybierany przez elektorów(kilku czy kilkunastu + stojące za nimi grupy interesów) i jakaś średnia preferencji czasowej dla epoki nie jest zachwiana. Podobnie pierwsi królowie elekcyjni w I RP&#8230;No demokracja!</p>
<p>-Współczesność &#8211; oligarchia w kraju rządzonym przez dyktatora wyłania się w wyniku selekcji naturalnej, stąd ciągłe walki ambitnych jednostek chcących się podłączyć do koryta ze starymi oligarchami. Dyktatorowi nie opłaca się nic z tym robić dopóki nie walczą przeciwko niemu. Słowem każdy chce jak najszybciej się obłowić i wiać z kraju na odgłos pierwszych strzałów. </p>
<p>Wniosek &#8211; więcej zależy od ludzi stojących za królem/dyktatorem niż od samego władcy, który bez pospolitego ruszenia, wojska, bezpieki czy pieniędzy na kampanię wyborczą wiele nie dokona. W średniowieczu taka swoista elita miała zapewnioną przyszłość, dzisiaj z powodów czysto ekonomicznych taka sytuacja jest niemożliwa i stąd różnice w preferencji czasowej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sierp</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-37</link>
		<dc:creator>sierp</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 18:54:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-37</guid>
		<description>Z tego co piszesz wynika, iż &quot;lepszość&quot; monarchii w XIX wieku wynikała raczej z osobistych predyspozycji królów oraz ze szczególnych warunków w owych czasach, które obecnie nie występują - pozycja Kościoła, brak narażenia na socjalizm.
Dzisiaj warunki są inne, więc jaka szansa na króla wolnorynkowca?
Szansa, by dobierano władców tak jak w powieści &quot;Aristoi&quot; W. J. Williamsa (skomplikowany system terminowania i egzaminów, które mogli zdać jedynie rzeczywiście najlepsi - ale i tak zdarzyły się czarne owce, a sam system okazał się podatny na oszustwa!) jest niewielka.
Przy okazji, twierdzenie, że decydujące są warunki historyczno-kulturowe i predyspozycje osobiste przeczy teorii Hoppego - dla niego monarchia jest lepsza od rządu publicznego ze swej istoty, zawsze i wszędzie. Choć ma sens - władca może mieć niską stopę preferencji czasowej, ale być na tyle niekompetentny (np. wierzyć, że wzbogaci kraj upaństwawiając gospodarkę), że ta niższa stopa może nie mieć znaczenia. Czyli model Hoppego jest zbyt uproszczony, pomija istotny czynnik.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z tego co piszesz wynika, iż &#8222;lepszość&#8221; monarchii w XIX wieku wynikała raczej z osobistych predyspozycji królów oraz ze szczególnych warunków w owych czasach, które obecnie nie występują &#8211; pozycja Kościoła, brak narażenia na socjalizm.<br />
Dzisiaj warunki są inne, więc jaka szansa na króla wolnorynkowca?<br />
Szansa, by dobierano władców tak jak w powieści &#8222;Aristoi&#8221; W. J. Williamsa (skomplikowany system terminowania i egzaminów, które mogli zdać jedynie rzeczywiście najlepsi &#8211; ale i tak zdarzyły się czarne owce, a sam system okazał się podatny na oszustwa!) jest niewielka.<br />
Przy okazji, twierdzenie, że decydujące są warunki historyczno-kulturowe i predyspozycje osobiste przeczy teorii Hoppego &#8211; dla niego monarchia jest lepsza od rządu publicznego ze swej istoty, zawsze i wszędzie. Choć ma sens &#8211; władca może mieć niską stopę preferencji czasowej, ale być na tyle niekompetentny (np. wierzyć, że wzbogaci kraj upaństwawiając gospodarkę), że ta niższa stopa może nie mieć znaczenia. Czyli model Hoppego jest zbyt uproszczony, pomija istotny czynnik.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: FatBantha</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-36</link>
		<dc:creator>FatBantha</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 18:20:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-36</guid>
		<description>Ech, jakoś tak po polskawemu mi się napisało tego posta. Spać.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ech, jakoś tak po polskawemu mi się napisało tego posta. Spać.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: FatBantha</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-35</link>
		<dc:creator>FatBantha</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 18:17:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-35</guid>
		<description>&quot;Pewnie, że wolałbym żyć pod rządami przeciętnego XIX-wiecznego monarchy niż przeciętnego współczesnego dyktatora. Ale co z tego? XIX-wieczne monarchie były lepsze - ale dlaczego?&quot;

Dlatego, że monarchowie byli lepsi, bardziej wykwalifikowani i kompetentni. Tu już jest prosta piłka - wszystko zależy od władcy i jego umiejętności czy też wiedzy. Dlaczego Anglia, tocząca wojny w zasadzie przez całą swą historię zawsze była mocarstwem a na przykład Imperium Ottomańskie pomimo chwilowej potęgi się rozpadło? To tylko kwestia jakości &#039;managerów&#039; i tego jakie mniemanie o sobie mają.

Jak już wspominałem, Europa miała niezłych władców w porównaniu z Azją. Nawet jeśli nie wierzyli, że władza pochodzi od Boga i to do czegoś zobowiązuje, Kościół był wystarczająco potężny, żeby zbuntować przeciw nim tłumy, co było wystarczającym środkiem zapobiegawczym przeciw różnym wariactwom.

Kolejna różnica między dawnymi monarchami a dzisiejszymi dyktatorami: tamci nie byli narażeni na socjalizm i jego pochodne - własność nie była kwestionowana (w sensie, że nie było żadnych pomysłów na redystrybucję, inna sprawa, że nie każdy mógł posiadać...), teraz spora część dyktatorów swoje kraje doprowadza do ruiny socjalizmem.

Ogólnie jednoosobowe rządy są o tyle lepsze od demokracji, że w żaden sposób nie można hamować procesu podejmowania decyzji - jeśli władca podejmuje dobre decyzje, w krótkim czasie może osiągnąć tyle, ile demokratycznemu państwu z jego biurokracją zajęłoby to wieki (na skutek częstych zmian kursów w polityce przeciwnych sobie obozów, wahadłowo się wymieniających). Jeśli władca jest marny, to kraj doprowadzi do ruiny także w krótkim czasie. Ryzyko totalnej klęski przy jednej osobie jest większe, ale jeśli trafi się dobry lider, można automatycznie dużo więcej osiągnąć.

Demokracja nie odnosi ani specjalnych sukcesów, ani nie ponosi spektakularnych katastrof.

Najciekawsze jest pytanie, jak sprawić, by wybieranoby tylko kompetentnych na to stanowisko. Najlepiej minarchistów z przygotowaniem militarnym - taktyka+strategia.

Król musi być wolnorynkowcem i tyle.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Pewnie, że wolałbym żyć pod rządami przeciętnego XIX-wiecznego monarchy niż przeciętnego współczesnego dyktatora. Ale co z tego? XIX-wieczne monarchie były lepsze &#8211; ale dlaczego?&#8221;</p>
<p>Dlatego, że monarchowie byli lepsi, bardziej wykwalifikowani i kompetentni. Tu już jest prosta piłka &#8211; wszystko zależy od władcy i jego umiejętności czy też wiedzy. Dlaczego Anglia, tocząca wojny w zasadzie przez całą swą historię zawsze była mocarstwem a na przykład Imperium Ottomańskie pomimo chwilowej potęgi się rozpadło? To tylko kwestia jakości &#8216;managerów&#8217; i tego jakie mniemanie o sobie mają.</p>
<p>Jak już wspominałem, Europa miała niezłych władców w porównaniu z Azją. Nawet jeśli nie wierzyli, że władza pochodzi od Boga i to do czegoś zobowiązuje, Kościół był wystarczająco potężny, żeby zbuntować przeciw nim tłumy, co było wystarczającym środkiem zapobiegawczym przeciw różnym wariactwom.</p>
<p>Kolejna różnica między dawnymi monarchami a dzisiejszymi dyktatorami: tamci nie byli narażeni na socjalizm i jego pochodne &#8211; własność nie była kwestionowana (w sensie, że nie było żadnych pomysłów na redystrybucję, inna sprawa, że nie każdy mógł posiadać&#8230;), teraz spora część dyktatorów swoje kraje doprowadza do ruiny socjalizmem.</p>
<p>Ogólnie jednoosobowe rządy są o tyle lepsze od demokracji, że w żaden sposób nie można hamować procesu podejmowania decyzji &#8211; jeśli władca podejmuje dobre decyzje, w krótkim czasie może osiągnąć tyle, ile demokratycznemu państwu z jego biurokracją zajęłoby to wieki (na skutek częstych zmian kursów w polityce przeciwnych sobie obozów, wahadłowo się wymieniających). Jeśli władca jest marny, to kraj doprowadzi do ruiny także w krótkim czasie. Ryzyko totalnej klęski przy jednej osobie jest większe, ale jeśli trafi się dobry lider, można automatycznie dużo więcej osiągnąć.</p>
<p>Demokracja nie odnosi ani specjalnych sukcesów, ani nie ponosi spektakularnych katastrof.</p>
<p>Najciekawsze jest pytanie, jak sprawić, by wybieranoby tylko kompetentnych na to stanowisko. Najlepiej minarchistów z przygotowaniem militarnym &#8211; taktyka+strategia.</p>
<p>Król musi być wolnorynkowcem i tyle.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sierp</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-34</link>
		<dc:creator>sierp</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 13:59:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-34</guid>
		<description>Myślę, że niektórzy dyktatorzy (Kim Ir Sen, Francois Duvalier, Hafiz al-Assad) mogli być pewni, że po ich śmierci odziedziczą tron ich potomkowie.
Tak samo z królem Fahdem z Arabii Saudyjskiej (85 miejsce w rankingu Heritage, dwa miejsca przed Polską, dochód na głowę mieszkańca niższy od m. in. Słowenii i Malty mimo ogromnych zasobów ropy naftowej) czy królem Sobhuzą z Suazi (wtedy monarchia absolutna, teraz za rządów jego syna niby konstytucyjna, ale bez konstytucji, jednopartyjna i z prawie dyktatorską pozycją króla, 64 miejsce w rankingu Heritage, 12 pozycji za sąsiadującą RPA).
Dlaczego państwa te nie wyglądały i nie wyglądają tak, jakby miało to wynikać z teorii Hoppego?
Pewnie, że wolałbym żyć pod rządami przeciętnego XIX-wiecznego monarchy niż przeciętnego współczesnego dyktatora. Ale co z tego? XIX-wieczne monarchie były lepsze - ale dlaczego?
Teoria Hoppego wg mnie na to nie daje odpowiedzi, bo jeśli byłaby prawdziwa, to państwa wyżej wymienionych władców powinny charakteryzować się niższym stopniem etatyzacji niż demokracje.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, że niektórzy dyktatorzy (Kim Ir Sen, Francois Duvalier, Hafiz al-Assad) mogli być pewni, że po ich śmierci odziedziczą tron ich potomkowie.<br />
Tak samo z królem Fahdem z Arabii Saudyjskiej (85 miejsce w rankingu Heritage, dwa miejsca przed Polską, dochód na głowę mieszkańca niższy od m. in. Słowenii i Malty mimo ogromnych zasobów ropy naftowej) czy królem Sobhuzą z Suazi (wtedy monarchia absolutna, teraz za rządów jego syna niby konstytucyjna, ale bez konstytucji, jednopartyjna i z prawie dyktatorską pozycją króla, 64 miejsce w rankingu Heritage, 12 pozycji za sąsiadującą RPA).<br />
Dlaczego państwa te nie wyglądały i nie wyglądają tak, jakby miało to wynikać z teorii Hoppego?<br />
Pewnie, że wolałbym żyć pod rządami przeciętnego XIX-wiecznego monarchy niż przeciętnego współczesnego dyktatora. Ale co z tego? XIX-wieczne monarchie były lepsze &#8211; ale dlaczego?<br />
Teoria Hoppego wg mnie na to nie daje odpowiedzi, bo jeśli byłaby prawdziwa, to państwa wyżej wymienionych władców powinny charakteryzować się niższym stopniem etatyzacji niż demokracje.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: TPJ</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-33</link>
		<dc:creator>TPJ</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 13:01:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-33</guid>
		<description>Myślę, że nie chodzi o nazewnictwo (monarcha, dyktator), ani nawet o władzę (dyktator ma taką samą władzę, jak monarcha), tylko właśnie o to, o czym pisał HHH: o niską stopę preferencji czasowej. Kiedy się ją ma? Wtedy, kiedy jest się PEWNYM tego, iż po śmierci przekaże się swoją własność (np. państwo) potomkom.

Dawniej monarcha mógł mieć taką pewność, bo przypadki pozbawienia władzy monarchy nie były wcale tak częste. Współczesne dyktatury nie są już tak stabilne (dziedziczność władzy), jak dawniejsze monarchie. Dyktator nie jest uważany za kogoś wyjątkowego; to człowiek jak każdy inny (jego otoczenie o tym dobrze wie...). A jak nie ma się pewności, że można przekazać władzę potomkom, to ta stopa procentowa może wzrastać...

Nie można stawiać znaku równości pomiędzy rządami dyktatorskimi (autokracjami) a monarszymi. Zróbmy prosty eksperyment myślowy: czy wolelibyśmy żyć pod rządami współczesnych dyktatorów (do wyboru), czy XVI-wiecznego monarchy? Nie będę tutaj tego uzasadniał (za dużo by pisać), wystarczy poczytać, co o monarchiach (a nie: o dyktaturach) piszą konserwatyści (monarchiści). Nie chodzi o to, czy się z nimi ktoś zgadza, czy nie - ale o to, że MECHANIZMY działania monarchii są inne, niż mechanizmy działania dyktatury.

A duża część tego zamieszania wynika właśnie z tego, iż - jak zauważył emjot - nie przyjęliśmy żadnych definicji monarchii i demokracji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, że nie chodzi o nazewnictwo (monarcha, dyktator), ani nawet o władzę (dyktator ma taką samą władzę, jak monarcha), tylko właśnie o to, o czym pisał HHH: o niską stopę preferencji czasowej. Kiedy się ją ma? Wtedy, kiedy jest się PEWNYM tego, iż po śmierci przekaże się swoją własność (np. państwo) potomkom.</p>
<p>Dawniej monarcha mógł mieć taką pewność, bo przypadki pozbawienia władzy monarchy nie były wcale tak częste. Współczesne dyktatury nie są już tak stabilne (dziedziczność władzy), jak dawniejsze monarchie. Dyktator nie jest uważany za kogoś wyjątkowego; to człowiek jak każdy inny (jego otoczenie o tym dobrze wie&#8230;). A jak nie ma się pewności, że można przekazać władzę potomkom, to ta stopa procentowa może wzrastać&#8230;</p>
<p>Nie można stawiać znaku równości pomiędzy rządami dyktatorskimi (autokracjami) a monarszymi. Zróbmy prosty eksperyment myślowy: czy wolelibyśmy żyć pod rządami współczesnych dyktatorów (do wyboru), czy XVI-wiecznego monarchy? Nie będę tutaj tego uzasadniał (za dużo by pisać), wystarczy poczytać, co o monarchiach (a nie: o dyktaturach) piszą konserwatyści (monarchiści). Nie chodzi o to, czy się z nimi ktoś zgadza, czy nie &#8211; ale o to, że MECHANIZMY działania monarchii są inne, niż mechanizmy działania dyktatury.</p>
<p>A duża część tego zamieszania wynika właśnie z tego, iż &#8211; jak zauważył emjot &#8211; nie przyjęliśmy żadnych definicji monarchii i demokracji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sierp</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-32</link>
		<dc:creator>sierp</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 10:25:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-32</guid>
		<description>Nie twierdzę, że demokracja jest ustrojem idealnym, i że nie może doprowadzić do upadku.
Twierdzę jedynie, że państwa o monarchicznej (autokratycznej) formie rządów nie wyglądają obecnie tak, jak to miałoby wynikać z teorii Hoppego. Mają takie same, albo i większe, wady, jak państwa demokratyczne.
Jeśli prawdziwa jest hipoteza (4), to nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy demokracją a monarchią.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie twierdzę, że demokracja jest ustrojem idealnym, i że nie może doprowadzić do upadku.<br />
Twierdzę jedynie, że państwa o monarchicznej (autokratycznej) formie rządów nie wyglądają obecnie tak, jak to miałoby wynikać z teorii Hoppego. Mają takie same, albo i większe, wady, jak państwa demokratyczne.<br />
Jeśli prawdziwa jest hipoteza (4), to nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy demokracją a monarchią.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: fugazi</title>
		<link>http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-31</link>
		<dc:creator>fugazi</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 08:55:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sierp.libertarianizm.pl/?p=15#comment-31</guid>
		<description>Sierp napisał:
&quot;Można wynajdywać najrożniejsze teoretyczne powody o wyższości jednej formy rządów nad inną, brzmiące bardzo logicznie. Tylko dlaczego praktyka wygląda tak, a nie inaczej?&quot;

Sądzę, że przeceniasz wpływ formuły sprawowania władzy na rozwój państwa czy państwowości obserwowany z perspektywy dzisiejszego dnia. 

To nie jest tak, że dyktatura prowadzi do upadku a demokracja już nie koniecznie.
Pamiętaj, że państwa budowano od dołu. To spontanicznie tworzone formy i struktury społeczne zbudowały dzisiejsze USA z jej potęgą. Związki obywateli posiadały własne prawodawstwo, własne sądy, własną władzę i formy nacisku czy egzekucji prawa. Oczywiście nie funkcjonowały w oderwaniu od aparatu państwowego.

To lokalne struktura demokratyczne budują i tworzą dobrobyt. Centralne wyłącznie się korumpują i degenerują trwoniąc ów dobrobyt albo co gorsza wszczynają wojny w imię źle pojętego interesu jakiegoś lobby.
Demokracja wyniosła Hitlera do władzy. Największa współczesna demokracja paliła Wietnam a dziś Irak. Historia nie zna takich przypadków ażeby z pełna rozumu król wysyłał swoich poddanych do walki pod czyimś naciskiem . Dzisiaj wszystko jest możliwe.
Dzisiaj demokracja jest na służbie władzy tchórzy. Pozostających anonimowymi i sprawujących władzę z tylnego siedzenia bez płynących z tego tytułu konsekwencji.
Na dodatek bez boskiego namaszczenia.

Pozdrawiam
Fugazi</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sierp napisał:<br />
&#8222;Można wynajdywać najrożniejsze teoretyczne powody o wyższości jednej formy rządów nad inną, brzmiące bardzo logicznie. Tylko dlaczego praktyka wygląda tak, a nie inaczej?&#8221;</p>
<p>Sądzę, że przeceniasz wpływ formuły sprawowania władzy na rozwój państwa czy państwowości obserwowany z perspektywy dzisiejszego dnia. </p>
<p>To nie jest tak, że dyktatura prowadzi do upadku a demokracja już nie koniecznie.<br />
Pamiętaj, że państwa budowano od dołu. To spontanicznie tworzone formy i struktury społeczne zbudowały dzisiejsze USA z jej potęgą. Związki obywateli posiadały własne prawodawstwo, własne sądy, własną władzę i formy nacisku czy egzekucji prawa. Oczywiście nie funkcjonowały w oderwaniu od aparatu państwowego.</p>
<p>To lokalne struktura demokratyczne budują i tworzą dobrobyt. Centralne wyłącznie się korumpują i degenerują trwoniąc ów dobrobyt albo co gorsza wszczynają wojny w imię źle pojętego interesu jakiegoś lobby.<br />
Demokracja wyniosła Hitlera do władzy. Największa współczesna demokracja paliła Wietnam a dziś Irak. Historia nie zna takich przypadków ażeby z pełna rozumu król wysyłał swoich poddanych do walki pod czyimś naciskiem . Dzisiaj wszystko jest możliwe.<br />
Dzisiaj demokracja jest na służbie władzy tchórzy. Pozostających anonimowymi i sprawujących władzę z tylnego siedzenia bez płynących z tego tytułu konsekwencji.<br />
Na dodatek bez boskiego namaszczenia.</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Fugazi</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
