Budżet państwa gwarantem apolityczności TVP :-)

Przeciwko przymusowemu abonamentowi na telewizję „publiczną”, a także przeciwko pomysłom zastąpienia go finansowaniem jej z budżetu państwa wypowiadałem się już 11 lat temu przy okazji pewnej dyskusji na temat reklam, twierdząc między innymi, że „w telewizji utrzymywanej całkowicie czy częściowo z przymusowo wydzieranych ludziom podatków, czy to celowych, czy za pośrednictwem ogólnego budżetu, można pozwolić sobie na nieliczenie się z gustem większości widzów (…) i, zamiast zaspokajać prymitywne zachcianki motłochu (…) indoktrynując ich w określonym kierunku. (…) W rzeczywistości oznacza to propagowanie tego, co za słuszne (= w swoim interesie) uznają ci, co tę telewizję bezpośrednio i pośrednio kontrolują – w przypadku telewizji państwowej politycy, biurokraci, (…) bossowie wielkiego biznesu związani tysięcznymi niciami z aparatem państwa oraz aspirująca do rządu dusz dziennikarsko-artystyczna elitka”.
Innymi słowy, telewizja utrzymująca się z podatków, to telewizja – między innymi – upolityczniona. Obojętnie, czy będą to podatki celowe, ukryte pod nazwą „abonament”, czy też podatki, które płaci większość z nas – VAT, akcyza, dochodowy – przekazywane do ogólnego „wora”, a następnie decyzją polityków rozdysponowywane na cele, które im się podobają.
A właściwie nie tak do końca obojętnie. W tym drugim przypadku telewizja będzie upolityczniona bardziej. Dlaczego? Ano dlatego, że kierownictwo „publicznej” telewizji jest do pewnego stopnia administracyjnie niezależne od parlamentu i rządu (co wynika m. in. z kadencyjności członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Rady Nadzorczej TVP) i nie musi być całkiem dyspozycyjne wobec aktualnie rządzących polityków. Pieniądze z abonamentu, które z mocy prawa muszą trafiać w określonej części do telewizyjnej kasy, pozwalają mu dodatkowo na autonomię finansową. Natomiast w przypadku finansowania telewizji z ogólnego budżetu istnieje możliwość dodatkowego nacisku finansowego – „jeśli będziecie się stawiać, to wam obetniemy budżet”. Ponadto, w takim przypadku politycy mogą dopilnować, by pieniądze z dotacji szły na określone cele – na przykład cele propagandowe.
I właśnie dzisiaj przeczytałem, że szykuje się reforma finansowania TVP idąca dokładnie w tym kierunku. Abonament ma zostać zastąpiony dotacją budżetową, przy czym dotowane mają być tylko ściśle określone programy propagadowe… przepraszam, „misyjne”. Powiedział to sam kandydat na ministra kultury w rządzie Donalda Tuska, Bogdan Zdrojewski.
Jak myślicie, jaki jest cel tej reformy?
Według p. Zdrojewskiego, oczywiście, „nowy system ma pomóc w odpolitycznieniu mediów publicznych”. 🙂
Mam wrażenie, że ktoś tu po prostu ubliża inteligencji mojej i innych czytelników.
No ale większość Polaków i tak uzna, że fajnie będzie nie płacić abonamentu. Ten miliard złotych – może trochę mniej, może trochę więcej – wpływający dotychczas z „podatku od telewizora” ukryje się w podwyżce innych podatków, tak, że nawet się tego nie zauważy. Najwyżej zapłaci się trochę więcej w sklepie, ale przecież ceny rosną i tak. No i część z tego zapłacą ci dotychczas uchylający się od płacenia abonamentu oraz tacy jak mój znajomy, którzy w ogóle nie mają w domu telewizora. Bo brak telewizora nie może przecież zwalniać od płacenia na „misję”
A może rząd będzie tak dobry i nie podwyższy innych podatków? Wszak obiecywał. Może ten miliard zabierze tym, którzy go nie potrzebują, na przykład pracownikom „służby zdrowia”, nauczycielom, naukowcom albo klientom opieki społecznej? Nieważne, że w przypadku choroby ktoś może poczekać dłużej na zabieg. Ten czas umilą mu przecież telewizyjni misjonarze opowiadając o Dobrym Wujku Donaldzie…

4 komentarze do “Budżet państwa gwarantem apolityczności TVP :-)”

  1. bitelz Says:

    istotne jest, aby przy tej okazji zdac sobie sprawe z tego, ze forma opodatkowania tak naprawde nie ma zadnego znaczenia – liczy sie laczna wysokosc opodatkowania.
    tutaj mamy swietny przyklad: znika niby przymus placenia abonamentu – swietnie, wykrzyknie ktos przy piwie, jeden „podatek” mniej!
    ale przeciez nie zmniejsza sie budzet TVP (a z czasem pewnie i wzrosnie), czyli skads te pieniadze wyssane zostac musza! nie jest to jednak juz tak dobrze widoczne i nie mozna zejsc to podziemia (przeciez nikt o zdrowych zmyslach nie placi abonamentu :))

  2. FatBantha Says:

    Moja papuga, nimfa ma na imię Donald. Niby nieważne, ale chciałbym zauważyć, że robi ona więcej dla wolnego rynku niż jej sejmowy imiennik, który wg. mediów miał się tym charakteryzować.

    Dzięki temu, że istnieje, na jej potrzebach zarabia producent pokarmu. A i nie ogranicza swoimi działaniami lub ich brakiem ‚prywatnej inicjatywy’, tak jak czyni to pan Tusk.

    Pan Tusk może też konsumuje, ale za to moja papuga nie pobiera żadnych subwencji z budżetu na swoją działalność, nie łamie więc także obietnic.

    Chociaż muszę przyznać, że gdyby postawić Tuskowi takiego czuba, to może by się do Prawdziwego Donusia upodobił. O czerwone policzki nie ma co zabiegać, bo wkrótce i tak wystąpią – chociaż nie, politycy wstydu nie znają.

    Tak czy owak, dobrze mieć wolnorynkową papugę, niż papugującego polityka opowiadającego o wolnym rynku.

  3. FatBantha Says:

    errata:

    zamiast ‚dobrze’ ma być ‚lepiej’

  4. Jacek Sierpiński » Blog Archive » Skok na media, czyli odpartyjnienie :-) Says:

    […] i zwiększyć polityczną kontrolę nad mediami pod pozorem ich odpolityczniania” trwa. Po zapowiedzi zastąpienia podatku celowego (zwanego abonamentem RTV) dotacjami z ogólnego budżetu pa… politycy PO wzięli się za uporządkowanie kwestii personalnych i kompetencyjnych. Jak wyjaśniła […]

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.