6 Feb 2010
Odbyła się zapowiadana wcześniej debata “internautów” z premierem Tuskiem i jego doradcami. Oglądałem ją na żywo. Przez cały czas debaty premier powtarzał dwa argumenty:
- że proponowane przez rząd, a krytykowane przez jego oponentów rozwiązanie (Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych) ma na celu tylko i wyłącznie walkę z przestępczością w Internecie;
- i że zarzuty formułowane przeciwko temu rozwiązaniu są ogólne i mało precyzyjne.
Szkoda, że w związku z tym nie zadano premierowi dwóch prostych pytań:
1) Jak Pan wytłumaczy to, że ustawa ma wprowadzić cenzurę prewencyjną, naruszającą art. 54 ust. 2 Konstytucji - wszak blokowanie dostępu do strony internetowej oznacza zablokowanie dostępu nie tylko do treści obecnych na niej w momencie wpisu do rejestru, ale i wszelkich przyszłych?
2) Jak Pan wytłumaczy to, że proponowana ustawa zakłada blokowanie dostępu również do treści, których publikowanie i oglądanie nie jest przestępstwem wg polskiego prawa - np. oglądanie reklam hazardu publikowanych na brytyjskim serwerze przez tamtejszego obywatela?
Podawałem te pytania (w nieco bardziej rozbudowanej formie) jako propozycje do debaty na stronie zapytajpremiera.pl, ale niestety nikt ich w debacie nie zadał. Próbowałem zadawać je również na bieżąco na specjalnie stworzonym w tym celu pokoju na czacie Onetu, ale też to nic nie dało (chyba że premier śledził przebieg czatu na bieżąco na ekranie swojego laptopa, o co jednak go nie podejrzewam). Zresztą mam wrażenie (nie tylko ja), że nie zadano ani jednego pytania spośród tych zadawanych na bieżąco przez ludzi oglądających debatę. Rozumiem, że mogło brakować czasu, ale po co wcześniej organizatorzy debaty cały czas trąbili o takiej możliwości?
Ostatecznie premier obiecał tymczasowe wycofanie kontrowersyjnych zapisów (dotyczących Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych) z projektu ustawy, w celu ich dalszego przedyskutowania. Moim zdaniem przejściowo “zmiękł”, bo bierze realnie pod uwagę możliwość zawetowania ustawy (na której szybkim uchwaleniu mu zależy) przez prezydenta i podtrzymanie weta przez zjednoczoną opozycję (wśród przeciwników cenzurowania Internetu są środowiska związane zarówno z lewicą, jak i z PiS oraz innymi ugrupowaniami prawicowymi). Gdyby tego zagrożenia nie było, nie byłby taki skłonny zapowiadać ustępstwa. Tym niemniej należy się spodziewać, że pomysł blokowania dostępu do niedozwolonych stron i usług jest nadal po stronie rządowej żywy i docelowo będzie ona chciała go zrealizować.
Dlatego sprzeciw przeciwko cenzurze Internetu powinien być podtrzymywany nadal. Nadal powinny być zbierane podpisy pod prośbą o ewentualne weto do prezydenta, nadal powinno się aktywnie mówić o niebezpieczeństwie cenzury i patrzeć rządowi na ręce, a w ewentualnych debatach nie iść na żaden kompromis i twardo żądać ostatecznego pogrzebania pomysłu Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Być może także warto byłoby w końcu zapytać, dlaczego właściwie rzeczy takie, jak hazard w Internecie albo pornograficzne rysunki z Simpsonami mają być zakazane?
Kategoria: Polityka | Brak komentarzy »
3 Feb 2010
“Białoruś wprowadza obowiązkową identyfikację internautów. Dostawcy internetu będą musieli przechowywać dane o wszystkich użytkownikach” - alarmuje tłustym drukiem “Gazeta Wyborcza” w artykule pod “mocnym” tytułem “Łukaszenka bierze Internet pod but”. Chodzi o wydane właśnie rozporządzenie prezydenta Białorusi (ma wejść w życie 1 lipca), które przewiduje “identyfikację użytkowników i blokowanie dostępu do stron, jeśli ktoś doniesie, że zawierają treści ekstremistyczne bądź sprzeczne z prawem”, przy czym “obowiązek identyfikacji użytkowników ma spoczywać na dostawcach”. Jak donosi Onet.pl, przeciwko rozporządzeniu protestuje Białoruski Związek Dziennikarzy (BAŻ) oraz opozycyjny portal “Karta’97″. Zdaniem szefowej BAŻ Żanny Litwiny rozporządzenie Aleksandra Łukaszenki powinno zostać zbadane przez OBWE lub Radę Europy. Również cytowany przez “GW” lider opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, Anatol Labiedźka, nie ma złudzeń - “władze próbują ustanowić kontrolę nad internetem, bo dzieje się w nim coraz więcej”.
Kategoria: Polityka | Brak komentarzy »
30 Jan 2010
28-letni Australijczyk, Kurt James Milner, został wpisany do rejestru przestępców seksualnych oraz skazany na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę za ściągnięcie z Internetu “materiału związanego z wykorzystywaniem dzieci” (“child exploitation material”) w postaci… komiksów porno z postaciami z “Simpsonów” i “Atomówek”. Jakkolwiek Milner prawdopodobnie rzeczywiście może mieć skłonności pedofilskie - okolicznością obciążającą było to, że wcześniej był już złapany na posiadaniu pornograficznych zdjęć z realnymi dziećmi - to chyba coś jest nie tak z prawem stanowiącym z całą powagą, że rysunek np. nagiego Burta Simpsona to “wykorzystywanie dzieci” i przewidującym wskutek tego kary za jego posiadanie…
Kategoria: Polityka | 3 Komentarzy »
26 Jan 2010
W obliczu zmasowanej krytyki użytkowników Internetu skierowanej przeciwko pomysłowi wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych premier Tusk wystosował na swojej oficjalnej stronie list do internautów:
“Moi drodzy! Fakt, że tak wielu z Was zdecydowało się zabrać głos w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych to znak, że trzeba się spotkać i porozmawiać na ten temat.
Uważnie śledzę Wasze opinie, komentarze, pytania i wątpliwości. Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie. Intencją mojego rządu jest zapobieganie wykorzystywania Internetu do rozpowszechniania pornografii dziecięcej, oszustw finansowych czy nielegalnych gier hazardowych, a nie ograniczanie wolności w sieci. Spróbujmy to razem pogodzić. W związku z tym zapraszam Was do debaty, która odbędzie się w przyszłym tygodniu”.
Pozostaje mi odpowiedzieć na swojej oficjalnej stronie:
“Mój drogi Donaldzie! (chyba wolno mi się tak do Ciebie zwracać, skoro pierwszy się tak do mnie zwróciłeś?)
Do pogodzenia jednego i drugiego nie trzeba debaty, wystarczy logika:
- z jednej strony - nie ograniczać wolności w Internecie, nie cenzurować, nie dzielić stron i usług na dozwolone i niedozwolone;
- z drugiej strony - ścigać oszustów, pedofilów wykorzystujących dzieci czy organizatorów nielegalnych gier hazardowych (choć co złego jest w takich grach hazardowych? wszak ludzie stawiają swoje własne pieniądze? czym różnią się takie gry od totolotka czy ruletki w kasynie?)”.
Kategoria: Humor, Polityka | Brak komentarzy »
20 Jan 2010
…co możesz zobaczyć w Internecie:



Rząd pozostał głuchy na protesty internautów, przedsiębiorców telekomunikacyjnych, organizacji społecznych, a nawet na głosy prawników wytykających niekonstytucyjność rozwiązań i przyjął projekt ustawy przewidującej przymusowe blokowanie dostępu do adresów internetowych wpisanych do Indeksu Ksiąg Zakazanych Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych.
Czas na pisanie protestów do posłów. A w sobotę w Warszawie demonstracja Blackout Europe Polska i Polskiej Partii Piratów przeciwko cenzurze.
Kategoria: Polityka | 7 Komentarzy »
18 Jan 2010
Projekt ustawy “o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw” z pomysłem wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych (nieco zmienionym, m. in. o wpisie decydować ma postanowienie sądu, a postępowanie ma podlegać zasadom Kodeksu postępowania karnego - tylko jakby bez wymienionych w nim stron postępowania…) ma być przyjmowany na posiedzeniu rządu 19 stycznia. Napisałem mail opisujący niekonstytucyjność pomysłu i jego zagrożenie dla wolności słowa do premiera, do wicepremiera Pawlaka i do ministra sprawiedliwości, wrzuciłem też temat na Wykop.pl. Jak ktoś chce, to niech też napisze. Ziarnko do ziarnka…
Kategoria: Polityka | Brak komentarzy »
13 Jan 2010
Zanosi się na kolejny akt wojny z Internetem. MSWiA zapowiedziało przygotowanie projektu ustawy przewidującego odcinanie od sieci osób zajmujących się działalnością przestępczą, w tym piratów internetowych. Jak również likwidację możliwości użyczania muzyki czy filmów znajomym (osobom związanym “stosunkiem towarzyskim”) w ramach tzw. dozwolonego użytku własnego.
Rozumiem, że będzie musiała powstać jakaś centralna baza internautów gromadząca informacje o odcięciu od sieci, bo inaczej odcięty pójdzie sobie po prostu do innego usługodawcy? A może trzeba będzie przy podpisywaniu umowy na dostęp do Internetu przedstawić zaświadczenie z policji, że nie jest się odciętym? No i co z usługami typu prepaid?
Coś na pewno wymyślą..
Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy »
18 Dec 2009
Jak donosi “Gazeta Wyborcza”, pomysł stworzenia “czarnej listy” stron i usług internetowych, które miałyby być przymusowo blokowane przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych, utrzymał się w projekcie ustawy “o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw”. Zrezygnowano ponoć jedynie - na razie? - z pomysłu wpisywania na tę listę stron propagujących faszystowski (lub “inny totalitarny”) ustrój państwa, bo było zbyt “dużo kontrowersji, jak oceniać witryny”. Minister Boni zapowiedział jednak, że “kwestia ta zostanie poddana dalszym analizom”.
Zrezygnowano też z pomysłu rozszerzenia uprawnień policji, jeśli chodzi o dostęp do danych o użytkownikach Internetu. Ciekawe, czy też na razie. Zresztą policja oraz inne służby i tak mają już dość spore uprawnienia, jeśli chodzi o dostęp do tych danych.
Wśród krajów, na których wzoruje się rządowy projekt, pan minister wymienił Australię. Zapomniał dodać Chiny i Białoruś.
Kategoria: Polityka | Brak komentarzy »
12 Dec 2009
W najbliższy poniedziałek, 14 grudnia, Komitet Rady Ministrów będzie debatował nad przyjęciem projektu ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw. Projekt ten, zgłoszony przez Ministerstwo Finansów, przewiduje m. in. przymusowe blokowanie użytkownikom Internetu dostępu do stron i usług wpisanych do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Mimo wielu bardzo krytycznych uwag na temat tego pomysłu (m. in. PTK Centertel, Fundacja Panoptykon, Polskie Towarzystwo Informatyczne, Polska Grupa Użytkowników Linuksa, Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania, a nawet Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Urząd Komunikacji Elektronicznej) projekt został poddany jedynie kosmetycznym poprawkom (m. in. ograniczono do policji, ABW, wywiadu skarbowego i Służby Celnej listę organów uprawnionych do występowania z żądaniami dodania strony lub usługi do rejestru, dodano jako wariant alternatywny “uprzednią kontrolę sądu” dokonywaną jednoosobowo na posiedzeniu - za to bez prawa późniejszego wnioskowania przez właściciela strony o wykreślenie wpisu oraz de facto zezwolono na blokowanie całych platform hostingowych, na których znajdowałyby się “niedozwolone treści” (byle “z zachowaniem proporcjonalności i możliwie najmniejszej dolegliwości zakresu blokowania”)). Pełny tekst poprawionego projektu znajduje się tutaj.
W związku z tym napisałem maila do Departamentu Komitetu Rady Ministrów:
Kategoria: Polityka | 4 Komentarzy »
3 Dec 2009
Jeśli komuś się wydaje, że pomysł wprowadzenia parytetu płci w polskim Sejmie, sejmikach i radach gmin jest maksymalnie idiotyczny, to jest w błędzie. Okazuje się, że Kongres Kobiet Polskich jest ostoją męskiego szowinizmu w porównaniu z rządzącą we Francji centroprawicową (!) partią UMP, która przedstawiła ostatnio projekt ustawy nakazującej wprowadzenie parytetu płci w zarządach prywatnych spółek notowanych na giełdzie (a nawet niektórych pozagiełdowych). I to parytetu znacznie mocniejszego, bo mającego stopniowo wzrastać od co najmniej 20% kobiet w zarządach w ciągu 18 miesięcy od ewentualnego wejścia ustawy w życie do co najmniej 50% w 2015 r. Jak można zrozumieć z informacji prasowej, liczba mężczyzn w zarządach nie będzie zabezpieczana parytetem.
Pomijając oczywisty fakt, że projekt ten jawnie gwałci prawo właścicieli spółek do decydowania o swoich pieniądzach i zatrudniania w zarządach tych osób, które chcą, to narzuca on także w zarządach tych spółek oczywistą dyskryminację ze względu na płeć. Jeśli gdzieś zarząd jest jednoosobowy w postaci tylko prezesa, to tym prezesem będzie musiała być kobieta (minimum 20% miejsc dla kobiet w tym przypadku można osiągnąć tylko w taki sposób), a więc fotel prezesa jest zarezerwowany dla przedstawicielek płci żeńskiej. Jeśli jest dwuosobowy, to przynajmniej jedno miejsce w nim będzie zarezerwowane dla kobiet. I tak dalej. Wyobraźmy sobie, że rada nadzorcza spółki z dwuosobowym zarządem ogłasza konkurs na prezesa i wiceprezesa, i zgłaszają się do niego sami mężczyźni. Wygrywa dwóch najlepszych kandydatów… po czym drugiemu z nich oznajmia się, że ponieważ minimum 20 czy nawet 50% miejsc w zarządzie musi przypaść kobietom, to nie można go zatrudnić na stanowisku wiceprezesa, choć okazał się kompetentnym i doświadczonym fachowcem. Albo wyobraźmy sobie, że w czteroosobowym zarządzie (2 mężczyzny, 2 kobiety) zwalnia się jedno miejsce - odchodzi jedna z kobiet. Rada nadzorcza zaczyna poszukiwać zastępstwa, zgłasza się mężczyzna (wszak przepisy UE zabraniają informować, że dane miejsce pracy przeznaczone jest dla przedstawiciela określonej płci!), po czym dowiaduje się, że przykro nam bardzo, ale nie możemy pana zatrudnić, bo nie jest pan kobietą…
Kategoria: Polityka | 1 Komentarz »