Archiwum z Kwiecień, 2017

List do Senatu RP w sprawie zmian Prawa farmaceutycznego

wtorek, Kwiecień 18th, 2017

Szanowni Państwo,
Sejm uchwalił w dniu 7 kwietnia br. ustawę o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne, celowo ograniczającą liczbę aptek w Polsce – zezwolenie na otwarcie nowych aptek będą mogli otrzymywać jedynie farmaceuci (lub ich spółki jawne lub partnerskie) posiadający dotychczas mniej niż cztery apteki, i tylko w przypadku, gdy nowa apteka będzie położona co najmniej w odległości 500 m od innych aptek w linii prostej, a w przypadku, gdy w danej gminie na jedną aptekę przypada mniej niż 3000 osób – w odległości 1 km.
Oznacza to, że w wielu przypadkach otwarcie nowej apteki w miejscu likwidowanej starej będzie z uwagi na odległość niemożliwe, w niektórych gminach mogą w ogóle nie powstać już nowe apteki. Liczba aptek będzie mniejsza niż mogłaby być bez regulacji wprowadzanej tą ustawą. Właściciele aptek już istniejących na rynku będą działali w warunkach mniejszej – coraz mniejszej – konkurencji.
Z punktu widzenia konsumentów – osób kupujących leki – będzie oznaczać to dłuższą drogę do apteki, dłuższe czekanie w kolejce, dłuższy czas poświęcony na znalezienie apteki, w której dostępny jest określony lek, a także – wskutek zmniejszenia konkurencji – prawdopodobny wzrost tych cen leków, które nie są regulowane. Dodatkowo, ponieważ stopniowo z rynku eliminowane będą podmioty posiadające więcej niż cztery apteki, można spodziewać się zmniejszenia zdolności negocjacyjnej właścicieli aptek w kontaktach z hurtowniami leków (jako że można przypuszczać, iż małe podmioty mają tę zdolność mniejszą), co również może skutkować wzrostem cen.
Regulacje wprowadzane ustawą są oczywistym ograniczeniem wolności gospodarczej. Zgodnie z art. 22 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej ograniczenie wolności gospodarczej dopuszczalne jest tylko ze względu na ważny interes publiczny. W tym przypadku regulacje te nie tylko realizują interesu publicznego, ale wręcz weń godzą, prowadząc do utrudnienia życia klientom aptek, czyli potencjalnie wszystkim – bo każdy może zachorować i potrzebować kupna leku.
Autorzy projektu ustawy nie uzasadnili, w jaki sposób wprowadzane regulacje miałyby przyczynić się do realizacji ważnego interesu publicznego. Jako przykład negatywnych zjawisk, którym wprowadzane regulacje mają zapobiec wskazano:
1) „Niebezpieczeństwo całkowitej monopolizacji rynku usług farmaceutycznych i przejęcia go przez duże, międzynarodowe podmioty, spowodowane m. in. nieprzestrzeganiem ustawowych zakazów koncentracji, takich jak np. 1% aptek w województwie” – z danych przytaczanych przez autorów projektu nie wynika jednak, by rynkowi temu groziła w najbliższym czasie jakakolwiek monopolizacja (wskazali, iż „w Polsce na chwilę obecną działa już ponad 380 sieci aptecznych” oraz że „udział wartościowy w rynku sieci aptecznych składających się z więcej niż 5-ciu aptek wynosi obecnie ok. 44%”, a „w chwili obecnej najszybszej ekspansji rynkowej dokonują duże sieci („50+”), które w 2014 r. kontrolowały 14% rynku”. Jak widać z tych liczb, 56% udziału w rynku mają podmioty mające do 5 aptek, natomiast resztę udziału w rynku ma ponad 380 sieci, w tym jedynie 14% podmioty posiadające więcej niż 50 aptek. W żaden sposób nie można nazwać tego rynkiem zmonopolizowanym, ani też takim, któremu grozi monopolizacja. Dodatkowo autorzy projektu nie wskazali, dlaczego zwiększający się udział w rynku aptecznym większych podmiotów miałby być zjawiskiem negatywnym – są przesłanki, by uważać, że z punktu widzenia konsumenta jest to zjawisko pozytywne, jako że duże podmioty zwykle kupują taniej w hurtowniach i mogą stosować niższe marże (zjawisko znane ogólnie w branży handlowej). Z raportu Pharmanet „Sieci apteczne w Polsce” z września 2015 r. (http://pharmanet.org.pl/uploads/RAPORT%20-%20Sieci%20apteczne%20w%20Polsce_56308f5db9958.pdf), a także z raportu Fundacji Republikańskiej „Rynek dystrybucji farmaceutycznej w Polsce” z 2016 r. (http://fundacjarepublikanska.org/wp-content/uploads/2016/09/Rynek-Dystrybucji-Farmaceutycznej-2016.pdf) wynika, że najniższe średnie ceny leków są w sieciach posiadających od 14 do 49 aptek, również w większych sieciach są one niższe niż w aptekach indywidualnych.
2) „Likwidacja małych, polskich przedsiębiorców prowadzących apteki” – jak wyżej, przytaczane przez autorów projektu liczby nie wskazują w żaden sposób na groźbę takiej likwidacji, za to wprowadzane regulacje, ograniczające liczbę aptek według kryterium odległości między nimi i liczby mieszkańców przypadających na jedną aptekę, mogą doprowadzić do faktycznej likwidacji części przedsiębiorców prowadzących apteki, w tym również małych i polskich.
3) „Braki leków na rynku istotnych z punktu widzenia zdrowia i życia polskich pacjentów (cały czas występujący problem z wywozem leków za granicę i brak możliwości skutecznego zaspokajania potrzeb pacjentów w dostępie do leków, co może doprowadzić do sytuacji zagrożenia ich zdrowia i życia)” – nie wskazano, w jaki sposób ograniczenie liczby aptek ma zapobiec brakom leków i wywozowi leków za granicę, można natomiast przypuszczać, że z punktu widzenia konsumenta dostęp do niektórych leków faktycznie zmniejszy się wraz z liczbą aptek, gdyż mogą zostać zlikwidowane te lepiej zaopatrzone, dodatkowo mniejsza konkurencja nie będzie bodźcem do utrzymywania dobrego zaopatrzenia w leki.
4) „Straty dla budżetu państwa w zakresie pozyskiwania podatków dochodowych i podatku od towarów i usług (m. in. brak odpowiedniego nadzoru nad obrotem oraz likwidacja podmiotów płacących podatki w Polsce powodują utratę wpływów podatkowych)” – w tym przypadku należy wspomnieć, że wszystkie podmioty prowadzące działalność gospodarczą na terenie Polski mają obowiązek płacić podatki w Polsce, natomiast międzynarodowe sieci, teoretycznie mogące „optymalizować” podatki i wyprowadzać zyski z Polski, to zaledwie pięć z działających na polskim rynku sieci aptecznych (Dr. Max, EuroApteka, SuperPharm, Hebe Apteka, Apteka Gemini). Ograniczenie liczby aptek nie zwiększy też w żaden sposób nadzoru nad obrotem dokonywanego przez organy podatkowe – oszustw podatkowych może dokonywać tak samo mały podmiot, jak i duży.
5) „Degradacja roli i znaczenia zawodu farmaceuty” – autorzy projektu nie wskazali, na czym ona miałaby polegać i w jaki sposób ograniczenie liczby aptek miałoby to zmienić. Ponadto interes zawodowy farmaceutów nie jest tożsamy z interesem publicznym.
6) „Świadome łamanie prawa przez liczne grupy, które wyspecjalizowały się w wykorzystywaniu instytucji apteki ogólnodostępnej do pozyskiwania nielegalnych dochodów” – tu również nie wskazano przykładów, ani nie uzasadniono, w jaki sposób ograniczenie liczby aptek czy ograniczenie prawo do ich prowadzenia przez farmaceutów i ich spółki może temu zapobiec – farmaceuci mogą łamać prawo tak jak inni.
7) „Brak odpowiedniej liczby farmaceutów, która zapewniałaby właściwy poziom usług farmaceutycznych (według danych wynikających z rejestru aptek, Centralnego Rejestru Farmaceutów oraz szacunków samorządu aptekarskiego liczba farmaceutów przypadająca na jedną aptekę ogólnodostępną jest mniejsza niż 2)” – jako, że istnieje ustawowy obowiązek zatrudniania farmaceuty jako kierownika apteki oraz zatrudniania przy wykonywaniu w aptece czynności fachowych farmaceutów i techników farmaceutycznych w granicach ich uprawnień zawodowych, nie można twierdzić, że brak jest odpowiedniej liczby farmaceutów do prowadzenia aptek i zapewniania „właściwego poziomu usług”. Z drugiej strony, proponowane regulacje nie przewidują obowiązku zatrudnienia większej liczby farmaceutów w aptekach – może się więc zdarzyć, że ograniczenie liczby aptek doprowadzi do tego, że część farmaceutów nie będzie mogła znaleźć pracy w swoim zawodzie.
8) „Stałe otwieranie się nowych aptek, nierzadko po przekształceniu ze spółek, którym cofnięto zezwolenie, np. z powodu utraty rękojmi należytego prowadzenia apteki w wyniku nielegalnego wywożenia leków za granicę” – to może być co najwyżej argument za zakazem wydawania zezwoleń na prowadzenie aptek osobom związanym ze spółkami, którym cofnięto zezwolenie, natomiast nie wynika z tego, że należy ograniczyć liczbę aptek. Stałe otwieranie się nowych aptek jako takie jest zjawiskiem korzystnym z punktu widzenia konsumenta, a regulacje zawarte w uchwalonej ustawie i tak nie zapobiegają sytuacjom wskazanym tu przez autorów projektu.
Reasumując, uchwalona ustawa nie realizuje w żaden sposób interesu publicznego, tym bardziej ważnego. Realizuje co najwyżej interes jednej grupy zawodowej – farmaceutów będących właścicielami pojedynczych aptek lub mikrosieci aptecznych, bądź też posiadających środki na otwarcie apteki. Jednocześnie w istotny sposób ogranicza wolność gospodarczą, prowadząc do zmniejszenia konkurencji. Jest więc sprzeczna z art. 22 Konstytucji RP.
W związku z tym proszę o jej odrzucenie w całości.

Państwo grup interesu

sobota, Kwiecień 8th, 2017

Sejm uchwalił wczoraj nowelizację prawa farmaceutycznego prowadzącą do ograniczenia liczby aptek – nowe zezwolenia na prowadzenie aptek będą mogli uzyskiwać tylko farmaceuci lub ich spółki posiadający mniej niż cztery apteki, a odległość między aptekami wynosić ma co najmniej kilometr, lub pół kilometra w przypadku, gdy na jedną aptekę w gminie przypada co najmniej 3000 osób. Czyli kolejki będą większe, nieregulowane ceny leków wyższe, a chorzy ludzie chcący szybko kupić trudno dostępny lek będą musieli nachodzić lub najeździć się więcej. Lobby aptekarzy na pewno będzie zadowolone, my wszyscy jako potencjalni konsumenci leków mniej.
I tak właśnie działa demokracja przedstawicielska – mniejszościowe grupy interesu mają w niej do powiedzenia więcej niż większość i mogą ją przy pomocy państwa wyzyskiwać. Bo przeciętny członek grupy interesu ma na regulacji takiej jak ta więcej do zyskania niż przeciętny obywatel do stracenia. I opłaca się mu poświęcić więcej czasu i środków na przekonywanie „przedstawicieli Narodu” na rzecz takiej regulacji niż przeciętnemu obywatelowi przeciwko.
Trudniej jest im w parlamencie bardziej podzielonym – bo trzeba przekonać różne, często skłócone ze sobą frakcje. Łatwiej w parlamencie, gdzie jedna partia, w dodatku o charakterze wodzowskim, ma większość. Tu trzeba tylko przekonać szefostwo tej partii. Dlatego pomysł na „apteki tylko dla aptekarzy” mimo iż forsowany od wielu lat, został przegłosowany dopiero teraz, za rządów PiS. Podobnie jak inne antywolnościowe pomysły, takie jak cenzura Internetu w celu walki z nielegalnym hazardem czy ziemia rolna tylko dla rolników. W kolejce czekają już kolejne, takie jak ograniczenie handlu w niedziele czy ustawa o stałej cenie książki.
Problemem jest nie tyle to, że rządzi PiS, ile to, że partia ta ma (wraz ze swoimi przystawkami z tej samej listy wyborczej) bezwzględną większość w Sejmie, a charakter tej partii jest wodzowski – posłowie „przyklepują” tylko to, co każe im przegłosować kierownictwo. Efekt ordynacji pseudoproporcjonalnej z progami.
Ale mechanizm ten działa w każdej demokracji przedstawicielskiej. W dyktaturze też. Najsłabiej działa w demokracji bezpośredniej – instytucja „weta ludowego” (możliwość odrzucenia uchwalonej ustawy w referendum, oczywiście bez progu frekwencji) bardzo by się tu przydała. Podobnie jak decentralizacja – gdyby takie regulacje jak ta dotycząca rynku aptek zapadały na poziomie oddolnie tworzonej gminy, wielu ludzi miałoby szanse kupować tańsze leki w mniejszych kolejkach w gminie sąsiedniej, w której i tak często bywają, a właściciele „regulowanych” aptek poddani byliby większej presji ze strony konkurencji. A w ostateczności mieszkańcy wsi czy osiedla mogliby przyłączyć się do tej sąsiedniej gminy.
Skoro już musi być państwo, to niech będzie maksymalnie demokratyczne i zdecentralizowane. Wtedy grupy interesu w najmniejszym stopniu będą mogły nas wyzyskiwać.