Archiwum z styczeń, 2026

Haracz w imię „ochrony klimatu”

sobota, 24 stycznia, 2026

Gospodarstwa domowe w Polsce mogą zapłacić ponad 1500 złotych rocznie więcej za ogrzewanie, bo unijni – w tym polscy – inżynierowie społeczni wymyślili, że będą kontrolować klimat zgodnie ze swoimi kaprysami, i zmuszać w tym celu ludzi do płacenia za emitowany dwutlenek węgla.
Informuje o tym „Deutsche Welle” powołując się na raport Fundacji Bertelsmanna.
Do zmniejszenia się konkurencyjności europejskiej gospodarki – co już obserwujemy od jakiegoś czasu – dojdą obciążenia finansowe dla osób prywatnych, głównie w Europie Środkowej.
Ale nikt nie myśli o rezygnacji z opodatkowania dwutlenku węgla (ETS2) czy w ogóle unijnej polityki klimatycznej. Zamiast tego negatywne skutki interwencjonizmu mają być łagodzone kolejnym interwencjonizmem: najbardziej dotknięte zmianami grupy mają dostawać dopłaty ze Społecznego Funduszu na rzecz Klimatu. Czyli mają żebrać u polityków o to, by nie płacić aż tak dużo. A reszta zapłaci.
Oczywiście jest mało prawdopodobne, że działania unijnych polityków będą miały istotny wpływ na światowy klimat, bo Unia Europejska odpowiada tylko za niecałe 9% emisji dwutlenku węgla wytwarzanego przez ludzi. Przypuszczam, że ci politycy doskonale zdają sobie z tego sprawę. W „ochronie klimatu” musi chodzić więc o coś innego. O interesy producentów „ekologicznych” źródeł energii? Czy o kontrolę ludzi strachem, jak pisał w swojej powieści „Państwo strachu” Michael Crichton?

Facebook dozwolony od lat 15?

czwartek, 15 stycznia, 2026

Politycy Koalicji Obywatelskiej, na czele z Romanem Giertychem, chcą odciąć młodych ludzi od Facebooka, Youtube, X, Instagrama, Discorda i innych platform umożliwiających wymianę informacji z innymi osobami. Nastolatki, jak dawniej, mają mieć grono znajomych ograniczone głównie do kolegów ze swojego fizycznego otoczenia, a wiedzę o świecie pozyskiwać z przekazów zasadniczo jednokierunkowych, takich jak telewizja czy media tworzone przez dziennikarzy. Bez względu na to, co sądzą o tym ich rodzice czy inni prawni opiekunowie.
Jak widać, konstytucyjne prawa do rozpowszechniania i pozyskiwania informacji oraz do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami są dla polityków KO nieistotne. Oni „wiedzą lepiej”, do jakich informacji nastolatki powinny mieć dostęp i jakie informacje mają prawo rozpowszechniać samemu. Rozwój społeczeństwa informacyjnego w formie Web 2.0 został uznany za zagrożenie i już.
Tylko w jaki sposób były lider Młodzieży Wszechpolskiej oraz jego koledzy i koleżanki z obecnej partii chcieliby to zapewnić? Aby w miarę skutecznie zablokować dostęp do platform społecznościowych osobom poniżej 15 roku życia trzeba będzie wprowadzić mechanizmy kontroli dostępu dla wszystkich. Każdy, kto zechce używać Facebooka czy X będzie musiał jakoś potwierdzić, że ma więcej niż piętnaście lat. Jakimś rodzajem cyfrowego ID (np. profilem zaufanym), kartą płatniczą, ewentualnie przesyłając zdjęcie dowodu tożsamości albo zdjęcie twarzy – tak robi się to obecnie w Australii, gdzie od niedawna obowiązują podobne przepisy.
Dla wielu ludzi – zwłaszcza tych chcących chronić swoją prywatność – będzie to utrudnienie zniechęcające do korzystania z tych platform. A nastolatki, jeżeli tylko będą wystarczająco obeznane z Internetem, będą obchodzić zakaz tak jak obchodzą go obecnie w Australii – łącząc się przez VPN-y jako użytkownicy z innych krajów.
Ciekawe, czy np. Elon Musk zgodzi się na podporządkowanie tym przepisom? A jeśli nie, to co? Blokada X dla wszystkich użytkowników w Polsce?
Regulacje, które chce wprowadzić Roman Giertych są po prostu cenzurą. Próbą ograniczenia młodym ludziom interakcji z innymi. Owszem, korzystanie z platform społecznościowych może prowadzić do uzależnienia, mogą być one wykorzystywane do hejtu czy szerzenia dezinformacji. Ale rozwiązaniem tu jest edukacja i rozsądny nadzór ze strony rodziców, a nie polityczny zakaz.
Mam nadzieję, że prezydent odmówi podpisania takiej ustawy, tak jak zrobił to w przypadku ustawy dającej urzędnikom możliwość nakazywania usuwania treści z Internetu.

Wolność uzewnętrzniania religii

niedziela, 11 stycznia, 2026

Jeżeli komuś przeszkadza nauczycielka wyrzucająca do kosza symbol chrześcijaństwa, to powinien przeszkadzać mu też Grzegorz Braun gaszący świeczki chanukowe. I odwrotnie.
Chyba, że uważa, iż (zagwarantowana w Polsce konstytucyjnie) wolność uzewnętrzniania publicznie religii oraz swoboda wyrażania przekonań religijnych w życiu publicznym powinna przysługiwać tylko niektórym wyznaniom.