Archiwum z Sierpień, 2019

Co chroni wolność zgromadzeń w Polsce

wtorek, Sierpień 13th, 2019

Jarosław Kaczyński, zapytany podczas Pikniku Rodzinnego w Zbuczynie o „marsze równości”, powiedział: „Gdyby to ode mnie zależało, no to by było jasne. Mój brat świętej pamięci, warszawiak, gdy był prezydentem Warszawy to zakazał. Natomiast, no tu jest sprawa przepisów UE. No, uchylą nam takie zakazy. Sądy zresztą też uchylą, bo są całkowicie pod wpływem tej ideologii”. Czyli sprawa jest jasna – przywódca rządzącej partii ma gdzieś wolność zgromadzeń i najchętniej zakazałby tych, które mu się nie podobają. Jedyne, co go przed tym powstrzymuje, to Unia Europejska i nadal niezależne od władzy ustawodawczej i wykonawczej sądy.
Pamiętam, jak PiS protestowało, gdy Bronisław Komorowski i Platforma Obywatelska w 2012 r. wprowadzali przepisy ułatwiające zakazywanie zgromadzeń m. in. z uwagi na zgłoszenie w tym samym czasie i miejscu innych zgromadzeń. W 2013 r. sam brałem udział w zorganizowanym przez PiS posiedzeniu Obywatelskiej Komisji Legislacyjnej przy Parlamentarnym Zespole ds. Obrony Demokratycznego Państwa Prawa, która miała przygotować projekt nowego prawa o zgromadzeniach i jak pamiętam posłowie PiS (w tym obecny prezydent Andrzej Duda, Krzysztof Szczerski, a nawet Krystyna Pawłowicz) odnosili się przychylnie do zgłoszonych przez przedstawicieli organizacji społecznych (m. in. przeze mnie) propozycji zwiększających swobodę organizowania zgromadzeń. Okazuje się jednak, że dzisiaj dla Jarosława Kaczyńskiego stawanie przez sądy w obronie wolności zgromadzeń to wpływ „ideologii LGBT”. Jakoś prezes PiS nie zauważył, że sądy uchylały również zakazy odbywania innych zgromadzeń, np. manifestacji Ruchu Narodowego w Katowicach czy Marszu Niepodległości. A może zauważył, ale uważa, że lesbijkom, gejom i osobom ich popierającym wolność zgromadzeń nie przysługuje.
Jak widać, moralność Kalego nadal ma się dobrze wśród polityków, a znienawidzone przez wielu „nadzwyczajna kasta” i Unia Europejska (choć skądinąd nierzadko same przyczyniające się do cenzury) są jedynymi przeszkodami stającymi na drodze zakusom rządzącej partii do zakazywania głoszenia na ulicy poglądów, z którymi się nie zgadza – jak za czasów komunistycznych lub w putinowskiej Rosji.

O seksie przed osiemnastką tylko źle?

środa, Sierpień 7th, 2019

Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” wniósł do Sejmu obywatelski projekt zmiany kodeksu karnego przewidujący wprowadzenie kar pozbawienia wolności za „publiczne propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego”.
Małoletnim jest zasadniczo osoba poniżej 18 lat, chyba że zawarła małżeństwo. Obcowanie płciowe z małoletnim powyżej 15 lat nie jest karalne. Średni wiek odbywania pierwszego stosunku seksualnego (dane z 2016 r.) to 17 lat i 4 miesiące, i praktycznie co najmniej od końca XIX w., gdy zaczęto przeprowadzać takie badania, około 45-50% Polaków doświadcza inicjacji seksualnej przed ukończeniem 18 lat.
Czyli autorzy wymienionego wyżej projektu zamierzają karać za publiczne wygłaszanie pozytywnych opinii na temat zupełnie legalnych i już od ponad stu lat całkiem powszechnych zachowań. Jeśli na przykład jakiś chłopak napisze na Facebooku, że jest zadowolony z tego, iż po raz pierwszy przespał się z dziewczyną mając 17 lat, to będzie to publiczne pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego, w dodatku za pomocą środków masowego komunikowania, i będzie można wsadzić go za kratki nawet na 3 lata. Tak samo, jeśli ktoś zamieści pod tym komentarz, że jego zdaniem uprawianie seksu przez takie osoby nikomu nie szkodzi i powinno być akceptowane.
Karalne ma być też „propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego” niekoniecznie publiczne, ale przez osobę „działającą na terenie szkoły lub (…) innej placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej”. Czyli pedagog szkolny lub nauczyciel nie będzie mógł już powiedzieć nawet w prywatnej rozmowie siedemnastoletniemu uczniowi, że to, iż uprawia seks ze swoją dziewczyną jest w gruncie rzeczy czymś normalnym (patrz podane wyżej dane) i nie jest niczym szczególnie złym, o ile się drugą osobę kocha i dba o bezpieczeństwo. Ba, powstaje pytanie, czy w świetle proponowanych przepisów nie powinni być karani sami uczniowie, jeśli będą wypowiadali się w szkole w pozytywnym tonie o doświadczeniach seksualnych swoich lub swoich kolegów i koleżanek. No bo przecież uczeń też „działa na terenie szkoły”.
W jaki sposób miałoby to zapobiec pedofilii – nie wiadomo. W kodeksie karnym od 2010 r. istnieje już artykuł 200b przewidujący kary za publiczne propagowanie lub pochwalanie „zachowań o charakterze pedofilskim” i nie wpłynął on na zmniejszenie liczby czynów pedofilskich w Polsce, a liczba stwierdzonych tego rodzaju przestępstw jest znikoma. Wygląda jednak na to, że ludzie z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” uważają, że pedofilię można ograniczyć dopiero przez karanie propagowania lub pochwalania zachowań nie tylko o charakterze pedofilskim, ale również o charakterze niepedofilskim.
Nie podają jednak za tym żadnego argumentu.
A może w ogóle nie chodzi o pedofilię? W uzasadnieniu projektu mowa o konieczności „ochrony prawnej dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją”. Wobec tego, dlaczego autorzy projektu nie domagają się zakazania w ogóle seksu z osobami w wieku 15-18 lat? Wszak jeśli przyjąć, że słuchanie i czytanie pozytywnych opinii o seksie w tym wieku demoralizuje, to sam seks z pewnością demoralizuje jeszcze bardziej.
No ale to, tak jak pisałem parę miesięcy temu, oznaczałoby groźbę więzienia dla setek tysięcy młodych Polaków.